
Krótko po śmierci Wooda, Cornell napisał dwie piosenki i zarazem dwa pierwsze utwory na płycie. Say Hello 2 Heaven, moim zdaniem jeden z najpiękniejszych utworów wśród tych, opatrzonych etykietką grunge, to chyba najbardziej poruszający fragment tego albumu. Jednocześnie jest jednym z tych najmniej grunge'owych w zestawie, bliższy jest klasycznym rockowym balladom. Numer dwa - długi, rozimprowizowany w środkowej części Reach Down - stanowi świadectwo bardzo wysokiej formy wokalnej solisty Soundgarden. W takim właśnie lżejszym, bardziej przestrzennym repertuarze, Cornell w pełni pokazał, co potrafi. To dowód na to, że początek lat 90-tych to czas jego największych sukcesów artystycznych.
Eddie Vedder pojawia się w duecie z Cornellem w singlowym Hunger Strike, do którego powstał teledysk. Ten utwór, z mocnym gitarowym riffem i charakterystycznymi partiami wokalnymi, najwięcej ma wspólnego z muzyką prezentowaną przez ówczesną scenę Seattle. Ponadto późniejszego frontmana Pearl Jam możemy usłyszeć w chórkach do Pushin Forward Back, Your Saviour i Four Walled World. Pierwszy z nich – pełny energii, dość agresywny w stosunku do reszty numer – odrobinę może kojarzyć się z Pearl Jam – nie bez powodu, gdyż jego autorami są Stone Gossard i Jeff Ament. Your Saviour również należy do najcięższych fragmentów płyty.
Call Me A Dog, Times Of Trouble i Wooden Jesus to ponownie spokojniejsze, bardziej refleksyjne utwory. W dwóch pierwszych pojawia się pianino, co ciekawie ubarwia kompozycje i wprowadza miłe dla ucha urozmaicenie. Times Of Trouble zasługuje na miano prawdziwej perełki. Świetny wokalnie, z krótką solówką na harmonijce ustnej – pycha. Ten sam utwór został zresztą wydany z nowym tekstem Veddera jakiś czas później przez Pearl Jam, jako Footsteps. Płytę wieńczy bardzo klimatyczny, niezwykle nastrojowy - All Night Thing.
Temple Of The Dog to przez wielu album zaliczany do największych osiągnięć grunge'u. Myślę, że jest tak przede wszystkim z powodu wysokiej formy kompozytorskiej muzyków, doskonałego wykonania i niebanalnych tekstów, poruszających trudne, egzystencjalne tematy. Zarówno wokalnie, jak i instrumentalnie ta płyta urzeka od pierwszej do ostatniej sekundy. Dla mnie to jedna z najlepszych płyt grunge'owych – nie zamyka się na żadne schematy i, co najważniejsze, nie stanowi kopii wcześniejszych dokonań jej twórców.
Komentarze